Pierwsze urodziny bloga – statystyki, sukcesy, porażki po roku blogowania

Pierwsze urodziny bloga – statystyki, sukcesy, porażki po roku blogowania

Dodano 06 marca 2018

Stało się. „Mała Wiejska Firma” ma już rok. Co prawda blog powstał w lutym 2017 ale oficjalnie wystartował na początku marca. Co wydarzyło się przez ten rok? Ile osób odwiedza bloga? Jakie są jego statystyki? Jakie sukcesy, a jakie porażki? Czy da się z tego wyżyć? O tym wszystkim opowiadam w poniższym wpisie :)

Wydaje mi się, że co chwilę serwuję tutaj takie podsumowania. Tymczasem od ostatniego artykuły na ten temat minęły już 4 miesiące! Tamten listopadowy raport znajdziesz w artykule „6 miesięcy intensywnego content marketingu – co nowego 90 dni po wyzwaniu”.

Po drodze było jeszcze zestawienie opublikowane na Facebooku, na początku stycznia i do niego też nawiążę. Natomiast podejrzewam, że nie wszyscy je zobaczyli i zginęło gdzieś w natłoku powiadomień z Facebooka.

Po co prowadzę bloga? Co daje blog firmowy?

Nie traktuję tego bloga do końca jako blog firmowy, ale nie da się ukryć, że po części tak jest. Tego faktu nie zmienię. To branża, w której od lat działam. Wiem, że zabrzmi to jak banał, ale proste wnioski są najlepsze: to o czym piszę i co robię na co dzień to też moja pasja. I to głównie dzięki temu, że lubię to co robię i o czym piszę, to wszystko się tak dobrze trzyma.

Być może wiesz (pisałem o tym już), że miałem jedno podejście do blogowania, we wrześniu 2016. Napisałem wtedy 2 lub 3 artykuły i nagle przestałem. A też pisałem o marketingu. Dlaczego? Bo starałem się udawać kogoś kim nie jestem. Nie czułem emocjonalnej więzi z samym sobą, nie byłem sobą. Dlatego tak się to potoczyło.

No to po co prowadzę tego bloga i co mi to daje?

Zacząłem prowadzić bloga po to, by jeszcze bardziej przyciągać do siebie potencjalnych Klientów. Wiedziałem o tym od lat, że systematyczne prowadzenie bloga (albo np. kanału na YouTubie, podcastu) może mi to zagwarantować.

Mówiłem o tym zresztą także moim Klientom. Radziłem im, aby prowadzili firmowe blogi. Nawet im w tym pomagałem. I widziałem jakie sukcesy im to przynosi... A sam tego nie robiłem.

Brakowało mi cierpliwości i jak wtedy uważałem, czasu.

Jednym z takich momentów, które mnie utwierdziły i dały kopa, było uczestnictwo w Blog Conference Poznań w 2016 roku. Pojechałem tam jako wydawca portali informacyjnych. Prowadzę kilka takich portali na terenie północnej Wielkopolski.

Prowadzenie portali, to swego rodzaju blogowanie. Pojechałem na konferencję po to, by się czegoś w tej kwestii nauczyć i zastosować w swoich portalach. Tak też się stało.

Ale poza tym dostałem też wtedy kolejną porcję motywacji do prowadzenia własnego bloga. No i rzeczywiście, z miesiąca na miesiąc widzę, jak grupa czytelników (a przez to i Klientów) zwiększa się. O tym jednak opowiem za chwilę.

Jak zacząć blogowanie?

Z tego co pamiętam to ta konferencja w Poznaniu odbyła się w czerwcu 2016. Moje pierwsze podejście do bloga miało miejsce we wrześniu 2016, czyli zwlekałem aż 3 miesiące. Kolejna próba to już „Mała Wiejska Firma”, na przełomie lutego i marca 2017, czyli 8 miesięcy od konferencji.

Dlaczego tak długo?

Chyba podświadomie wciąż czekałem na jakiś magiczny przycisk, magiczny sposób, zamiast działać. Aż do lutego 2017. Postanowiłem, że zrobię wszystko bardzo prosto, byle już zacząć działać. Nie skupiałem się wtedy na jakiejś super grafice bloga.

Zainstalowałem najprostszy możliwy szablon i skupiłem się na pisaniu (zobacz TUTAJ jak to zrobić). Bo najdłużej w blogowaniu czeka się na to, aby treści zaczęły dla Ciebie pracować (o tym będzie za chwilę). Więc skupiłem się na pisaniu. A dopiero po kilku miesiącach zacząłem bardziej dopracowywać bloga od strony wizualnej.

Nagle znalazłem też czas na to wszystko! Zamiast bezmyślnie patrzeć się każdego wieczora w telewizor, zacząłem patrzeć się w monitor ale już nie bezmyślnie :) 3-4-5 godzin każdego wieczora poświęcałem blogowi.

Dużo? Opowiadałem o tym, że szukałem magicznego przycisku i drogi na skróty, aby moja firma wystrzeliła... I znalazłem drogę na skróty. Tylko, że ten skrót potrwa jeszcze jakieś 3-4 lata. Poza wiedzą, którą się tu dzielę, potrzebuję w tym czasie jeszcze cierpliwości i systematyczności.

4-5 lat to dla wielu osób zbyt długa perspektywa. Pseudo przedsiębiorcy oczekują efektów po miesiącu lub dwóch od rozpoczęcia pracy. Próbują różnych rzeczy przez tydzień lub miesiąc a później stwierdzają, że nie działa i szukają nowych tajemniczych przycisków i dróg na skróty.

W tym blogu też nie widać było efektów. Ani po miesiącu, ani po dwóch, ani nawet po trzech. Większość osób po takim czasie rezygnuje. Nie wiedzą, że nagroda pojawi się w przyszłości.

Wyzwanie 90 dni codziennego blogowania

Efekty po dwóch miesiącach od startu były słabe, ale wiedziałem, że muszę czekać. Aby zwielokrotnić przyszłe efekty podjąłem się wyzwania. Postanowiłem, że przez 90 kolejnych dni (od maja do sierpnia 2017) napiszę 90 artykułów. Napisałem 84.

Jaki był efekt po ich napisaniu? Minimalnie skoczyło wszystko do góry. Minęło 5 miesięcy od startu, a w tym czasie statystyki drgnęły minimalnie.

Po takim wysiłku i braku spektakularnych wyników, znów mógłbym się poddać. Ale pisałem dalej i dalej i dalej. Aż w końcu blog obchodzi swoje pierwsze urodziny.

Głowna zaleta blogowania: raz napisany artykuł przynosi czytelników przez cały czas

Po roku i 134 napisanych artykułach, mogę stwierdzić, że raz napisany artykuł może przynosić czytelników przez wiele kolejnych miesięcy. Ale który to będzie artykuł? Podczas pisania możesz mieć przeczucia, że to będzie dobry tekst i zawsze aktualny, ale jak wyjdzie w praktyce?

Nawet jeśli napiszesz artykuł zgodnie z SEO, to może się okazać, że nie będzie on wysoko w Google. Dlatego chciałem zwielokrotnić swoje szanse przez napisanie 90 artykułów w 90 dni. Dziś wiedzę, że cały czas ktoś je czyta.

Pokażę Ci teraz ilu czytelników miały moje artykuły kiedyś, a ile mają teraz. W nawiasie jest liczba ile razy dany artykuł był czytany do końca 90-dniowego wyzwania (do sierpnia 2017) a ile razy łącznie do dziś.

5 najczęściej czytanych artykułów w trakcie 90-dniowego wyzwania:

 

5 najrzadziej czytanych artykułów w trakcie 90-dniowego wyzwania:

 

Jak widzisz niektóre artykuły zaliczyły mniejszy skok inne większy – nawet 11-krotny! Na etapie pisania nie wiem, który to będzie tak do końca. Ale próbuję zwielokrotnić swoje szanse. Ale te statystyki pokazują mi też czego oczekujecie, co chcecie czytać i takich artykułów piszę najwięcej.

Artykuł dno zamienia się w artykuł petardę

W tym miejscu szczególnie chciałbym wyróżnić artykuł pt.: „Jak zrobić stronę internetową w WordPress krok po kroku w 30 minut (bez programowania)?”. Po jego publikacji, w ciągu miesiąca nie miał nawet 200 wyświetleń. Pamiętam to doskonale, bo pokładałem w nim duże nadzieje. A tymczasem było bardzo słabo. Nikt nie chce tego oglądać? - sam siebie pytałem.

No a jednak przeczucie mnie nie myliło. Artykuł powstał we wrześniu 2017. Ale dopiero na przełomie grudnia i stycznia zaczął notować dużo wyświetleń. Do tego stopnia stał się najczęściej wyświetlanym tekstem. Do dzisiaj zajrzało do niego 5876 osób!

Po 3 miesiącach i jego klapie mógłbym stwierdzić, że to jest do niczego i zrezygnować. Jak widać wynagrodzenie za pracę może przyjść dużo później, w najmniej oczekiwanym momencie.

Z artykułu najrzadziej wyświetlanego stał się artykułem wyświetlanym najczęściej. Co za tym idzie, przyniósł blogowi najwięcej czytelników (także Klientów) i nadal przynosi.

Załącznikiem do artykułu jest też filmik opublikowany na YouTubie. Na dzień dzisiejszy również jest on najczęściej oglądanym filmem – prawie 8 000 wyświetleń! A na początku w przypadku filmu też nie wyglądało to kolorowo.

Statystyki

Czas na kilka ciekawych screenów i statystyk :)

Pierwszy screen (powyżej) to statystyki wejść za ubiegłe 30 dni. Porównam je z tym, co działo się 4 miesiące temu – podczas ostatniego podsumowania. Po dwukropku podaję liczbę po minionych 30 dniach, a w nawiasie podana jest liczba tego samego parametru sprzed 4 miesięcy. Na końcu znajduje się procentowa zmiana tej wartości w ciągu tego czasu.

Liczba unikalnych użytkowników w minionych 30 dniach: 6737 (2760), zmiana +144,1%
Liczba odsłon bloga w minionych 30 dniach: 19812 (9303), zmiana +112,9%

Zmiany są ogromne! A co by było, gdybym zrezygnował po 2-3 miesiącach albo nawet po 6-7? Byłbym teraz na siebie wściekły, że nie prowadziłem tego dalej :)

Nie podaję Ci tych wszystkich liczb, żeby Cię teraz załamać. Pokazuję Ci to wszystko miesiąc po miesiącu, kwartał po kwartale, rok po roku, robiąc wszystko od zera, żeby Ci pokazać: DA SIĘ!

Pójdźmy dalej. Nie stawiam wszystkiego na jednego konia. Nie chcę, aby ludzie na bloga wchodzili tylko przez linki na Facebooku (który zresztą tnie zasięgi). Interesują mnie też wejścia z innych źródeł – z newslettera, który wysyłam, czy też z wyszukiwań w Google. Co do Google, to sytuacja w minionych 30 dniach wygląda jak na screenie poniżej.

W ubiegłym miesiącu blog przekroczył kolejną granicę – 3000 wejść z wyników wyszukiwania w Google! Dokładnie 3266 :)

Pokażę Ci jeszcze 2 ciekawe ekrany. Na pierwszym z nich (poniżej) widzisz dwie linie – niebieska to ostatnie 4 miesiące, żółta to pierwsze 4 miesiące bloga.

Ta pomarańczowa linia aż do maja była płaska. Później nastąpił lekki skok. Był to początek wyzwania 90 dni i wieść o nim trochę się rozniosła po internecie. Niebieska linia ze skokami i wzrostami (co jest normalne) podąża zdecydowanie w górę.

Zwróć też uwagę na inne liczby tu zaprezentowane. 400-500% do góry. A jak będą się one zachowywać za 4, 8, 12 miesięcy? Zachowają swój rytm czy może znów znacznie skoczą?

Wrócę jeszcze do magicznych przycisków i dróg na skróty. One pojawiają się teraz i pojawią się później. To te momenty, w których większość osób by zrezygnowała a tuż za rogiem praktycznie z dnia na dzień przycisk wciska się sam i statystyki idą w górę.

Znów powraca pytanie – co by było, gdybym zrezygnował kilka miesięcy (albo tygodni) po starcie?

I ostatni ekran (poniżej) – kolejne porównanie. Moim zdaniem najciekawsze. Odpowiada liczbie wejść z wyszukiwania w Google. Pomarańczowa linia to pierwsze 4 miesiące bloga, niebieska linia to ostatnie 4 miesiące.

Pomarańczowa linia jest płaska! Mógłbym wtedy zrezygnować nie widząc efektów. Ale moje artykuły dopiero teraz zaczęły pracować i pojawiać się coraz wyżej w Google. Efekt to niebieska linia, która pnie się w górę.

Jeśli chodzi o statystyki to muszę jeszcze wspomnieć o newsletterze i o mediach społecznościowych. Tutaj sprawa wygląda następująco. Porównam je z tym, co działo się 4 miesiące temu – podczas ostatniego podsumowania. Po dwukropku podaję liczbę na dzisiaj, a w nawiasie podana jest liczba tego samego parametru sprzed 4 miesięcy. Na końcu znajduje się procentowa zmiana tej wartości w ciągu tego czasu.

Liczba fanów na Facebook: 1717 (889), zmiana +93,1%
Liczba subskrybcji na YouTube: 125 (23), zmiana +443,4%
Liczba odbiorców newslettera: 2096 (918), zmiana +128,3%
Liczba artykułów na blogu: 134 (116), zmiana +15,5%

Zamieszanie wokół bloga a Klienci

Zadasz pewnie pytanie – a jak to się przekłada na Klientów i zarobki. Bardzo dobre pytanie. Przekłada się to bardzo znacznie. O tym, jak to robię dzielę się z Tobą w każdym innym artykule na blogu oraz w Księdze Miesięcznego Marketingu. Tych materiałów jest mnóstwo, więc nie będę przytaczał teraz wszystkiego.

Odniosę się do poprzedniego podsumowania – sprzed poprzednich 4 miesięcy. Wtedy napisałem, że od początku na blogu pojawiło się 23 (przez 8 miesięcy). Po kolejnych 4 miesiącach ta liczba skoczyła do 136 osób!

To skok o 491%! Znów, jak bumerang, powraca pytanie. Co by było, gdybym zrezygnował w maju, sierpniu albo nawet w listopadzie...

Teraz już wiem, że nie ma czegoś takiego jak szybkie sposoby. To wszystko wymaga pracy, brudu i zmęczenia. A jak coś jest szybko, to zazwyczaj na krótko i sumarycznie wychodzi drożej.

No to jak? Przekonałem Cię w końcu do tego, że firmowy blog ma sens? A może już taki prowadzisz? Jeśli nie, to co Cię powstrzymuje? Napisz koniecznie w komentarzu lub w wiadomości do mnie :)

Zdjęcie: Pixabay

 

#mała firma  #rozwój  #reklama  #content marketing  #wyzwanie 90 dni  #blog  

Mam dla Ciebie coś jeszcze :)

Już teraz dołącz do nowego darmowego szkolenia i pobierz ebooka "Jak przestać uganiać się za Klientami i sprawić, by przychodzili do Ciebie sami".

 
Dostęp jest za darmo. Podaj tylko swój adres email:

Paweł Kępa

   

Copyright © Mała Wiejska Firma. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz akceptujesz Politykę Prywatności i politykę cookies.