Brak perfekcji, fake guru, pułapka mądrej pracy i David Beckham

Brak perfekcji, fake guru, pułapka mądrej pracy i David Beckham

Dodano 17 kwietnia 2018

Ten wpis jest nieco inny niż wszystkie tutaj. Czytałem ostatnio sporo komentarzy, które pojawiają się na blogu oraz w social mediach, przeczytałem też sporo maili. Wszędzie tam widać jeden spory problem, który trapi być może także i Ciebie. Chodzi o podejście do pracy nad własnym projektem biznesowym, o motywację, dążenie do perfekcji, dążenie do mądrej a nie ciężkiej pracy oraz o guru internetu, którzy wyrastają jak grzyby po deszczu.

Ale co do cholery robi tu David Beckham?

Jeśli go dobrze kojarzysz (nie tylko z roli celebryty) to podejrzewam, że się już domyślasz. Jeśli nie, to czytaj dalej :)

Pierwsza rzecz, która Cię zabija

Jak już wspomniałem to nie jest typowy wpis na tym blogu, w którym najczęściej pokazuję jak coś zrobić krok po kroku.

Zdaję sobie sprawę, że liczba tych wszystkich działań do wykonania może być przytłaczająca. Czytasz te moje artykuły i oglądasz video. Być może też masz jakiegoś mojego ebooka. A na pewno czytasz też inne blogi.

Wiem jednak o tym, że czytanie tej wiedzy i jej wprowadzanie w życie to dwie różne rzeczy i wiem, że 99% czytelników bloga czyta, ogląda, jest zmotywowana, chce to zrobić, ale jednak tego nie robi.

Sporo ludzi w dzisiejszych czasach wpada w różnego rodzaju pułapki. Jedną z nich jest dążenie do perfekcji. To jedna z tych rzeczy, która zabija wzrost firm. Z drugiej strony jest działanie nieperfekcyjne.

Kiedy jeszcze nie znałem WordPressa, moja pierwsza strona www była zbiorem zwykłych plików tekstowych i graficznych. Powstała tak, jak wtedy umiałem i była ohydna. Ale była i działała na korzyść mojego interesu. Pozwoliła mi pchnąć firmę do przodu

Kiedy odnalazłem WordPressa, to jego pierwsza instalacja zajęła mi 2 dni. Brakowało w tym perfekcji ale pchało mnie to do celu. Teraz WordPressa instaluję maksymalnie w pół godziny (zobacz tutaj, jak to zrobić).

Tak samo zresztą było z tym blogiem. Wyzwanie 90 dni pisania artykułów codziennie nie mogło być perfekcyjne. Te teksty musiały powstawać dość szybko i na perfekcję brakowało po prostu czasu. Ale głównym celem było to, żeby powstawały. A teraz każdy z tych artykułów sprowadza ruch na stronę.

Ale, żeby nie było tylko o mnie...

Mam wielu Klientów, którzy jakby się na początek wydawało, rozumieli że perfekcjonizm może zabić wzrost ich firm.

Prowadziłem dla nich różnego rodzaju działania marketingowe, które przynosiły efekty. I te działania wcale nie były perfekcyjne. Klienci w ogóle nie zgłaszali poprawek.

Po czym część z Klientów zaczęła za bardzo dążyć do perfekcji. Przez co kolejne działania przedłużały się w czasie lub w ogóle nie dochodziły ostatecznie do skutku (mimo dużej ilości poświęconego czasu). Były tylko nerwy i podwójna strata.

I teraz najważniejsze

Takie nieperfekcyjne działanie popycha Twoją firmę do przodu, ale pod warunkiem, że je analizujesz, wyciągasz wnioski i poprawiasz się w kolejnych wersjach. Mimo poprawek oraz ulepszeń to wciąż nie będzie perfekcja i być może nigdy jej nie osiągniesz. Za to posuwasz się do przodu

A więc nie skupiaj się na tym, żeby dokładnie wdrażać w życie wszystko to o czym tu czytasz. Wdrażaj tyle ile możesz i tak jak potrafisz teraz.

Druga rzecz, która Cię zabija

droga do sukcesu

Widzisz ten schemat powyżej? Co on ma wspólnego z tym, co napisałem w poprzednim punkcie? Już wyjaśniam :)

Zdecydowana większość osób twierdzi, że aby osiągnąć sukces z własną firmą to trzeba robić tylko takie rzeczy, które do sukcesu prowadzą. Czyli wybierają zieloną strzałkę po lewo. Chcą za wszelką cenę uniknąć porażki.

Dlatego tak bardzo dążą do perfekcji. Chcą, by działania, jakie wykonują takie były – perfekcyjne, bo tylko takie prowadzą do sukcesu. I czekają, i czekają, i czekają, i zwlekają.

Ja też przez to przechodziłem i wiele innych osób również.

A jakie jest podejście numer 2? Zobacz na schemacie poniżej :)

droga do sukcesu

Droga do powodzenia wiedzie przez porażkę a czasami nawet przez serię porażek. Dlatego jeśli jesteś w takim właśnie miejscu to... jesteś na dobrej drodze.

Pewnie, że dla jednych ta droga jest krótsza, a dla innych dłuższa. To wszystko zależy od wielu czynników (ale o tym będzie jeszcze za chwilę).

Dlaczego o tym mówię? Bo nie ma czegoś takiego jak 100% przepis na sukces Twojej firmy.

Różnego rodzaju marketingowi guru wyrastają jak grzyby po deszczu. Kiedy przewijam swoją tablicę na FB, co drugi post jest właśnie taki.

Wszyscy oni tłumaczą, że ich metoda jest tą jedyną i słuszną. Wszyscy twierdzą, że posiadają jedyną receptę. Wystarczy tylko kupić ich kurs albo szkolenie za 300, 500, 1500 albo 5000 zł. I co? I nic!

Nie ma czegoś takiego jak prosta droga do sukcesu - bez zwątpień i bez porażek. Nawet jeśli wydasz na taki przepis 10000 zł. No może będzie Cię ten wydatek trochę mocniej motywować do pracy, żeby go odrobić.

Trzecia rzecz, która Cię zabija

Nie przyjmuję tłumaczenia, że ktoś nie ma czasu na to, aby coś zrobić. Ani w kwestii własnego biznesu, ani w kwestii rodziny, ani w żadnym innym przypadku.

Jeśli ktoś bardzo chce, to działa. Jeśli nie, to szuka wymówek.

No właśnie: przede wszystkim trzeba chcieć coś robić, wprowadzać w życie pomysły. A jak już chcesz, to znajdziesz na to czas. Można wstać godzinę wcześniej, można iść spać godzinę później, można przestać oglądać telewizję lub ją ograniczyć, można przestać tak często spotykać się ze znajomymi itd.

To po prostu kwestia priorytetów w Twoim życiu. Czy chcesz, żeby Twoja firma dobrze prosperowała i tym samym przestać martwić się, skąd wziąć kasę na ZUS w przyszłym miesiącu, czy też wolisz koniecznie wiedzieć, co słychać u Mostowiaków z „M jak miłość”...

Ale też nie można popadać ze skrajności w skrajność. Jakiś balans trzeba zachować.

Bo do czego może prowadzić skrajność w drugą stronę?

U mnie było tak, że chciałem robić za dużo rzeczy. Wszędzie na horyzoncie pojawiały się okazje i nowe pomysły. Zrobię serwis do zamawiania kwiatów przez internet, stworzę sobie sklep internetowy a może dzisiaj spróbuję tego albo tamtego...

Wymyślałem co chwilę coś nowego, żeby tylko odwlec w czasie pierwotny plan. W efekcie... nie było efektów.

Czwarta rzecz, która Cię zabija

Często słyszę też, że po co pisać tyle artykułów na bloga. Po co robić tyle marketingu, po co nagrywać tyle video. I, że trzeba pracować mądrze a nie ciężko.

Nie zgadzam się z tym. To kolejna pułapka. Bo kiedy Ty pracujesz tylko mądrze, to ktoś inny pracuje i mądrze, i ciężko.

Zresztą, przywołam teraz jeszcze raz wszystkich marketingowych guru, którzy mówią, aby pracować mądrze a nie ciężko.

Wiesz co oni robią? Pracują i mądrze, i ciężko jednocześnie! Bo za ich plecami czają się kolejni chętni. Tak samo jest w Twoim przypadku. To Ty możesz być tą następną firmą, która czai się za największymi firmami w branży.

Co z tym Beckhamem?

Rodzinę Beckhamów możesz znać bardziej z celebryckiego stylu życia, czy też występów w reklamach. Ale to efekt finalny działań Davida i jego rodziny.

Bo zanim doszedł do tego momentu, poniósł serię porażek (schemat numer 2). Przeszedł całą tą drogę, którą opisałem powyżej.

Trener w pierwszym klubie stwierdził, że jest za mały i za wątły na piłkarza. Powiedział też, że nigdy nie będzie grał w reprezentacji kraju. Owszem młody Beckham nieco zwątpił w siebie słysząc takie słowa. Ale co było dalej?

Becks bardzo ciężko i mądrze pracował. Zostawał po treningu aby ćwiczyć rzuty wolne i dośrodkowania, z których słynął. Zaprowadziło go to nie tylko do występów w reprezentacji Anglii (na przekór pierwszemu trenerowi) ale też był jej kapitanem przez kilka lat. Nie mówiąc już o tym, że występował w największych klubach na świecie. I nie zawsze było kolorowo.

Takich historii zresztą na pewno znasz mnóstwo. I nie trzeba sięgać po żadnego Beckhama, ani innego Lewandowskiego. Rozejrzyj się wokół siebie. Na pewno masz tam takie osoby.

Wystarczy chcieć i działać, robić coś co pcha do przodu i nie czekać na idealny moment.

Zresztą zobacz co się dzieje teraz w ogłoszeniach o pracę. Nagle zaczynają znikać wszelkie wymagania odnośnie doświadczenia i edukacji. Coraz częściej zaczynają się natomiast pojawiać wzmianki o tym, że firma szuka osób chętnych do nauki. Bo wszystkiego można się nauczyć. Trzeba tylko chcieć.

Jeszcze tak na koniec jedna sprawa.

Ten blog może nie jest jakoś super rozpoznawalny, znany i wybitny. Na pewno nie jest perfekcyjny. Ale to już któraś z kolei wersja wdrożenia całej tej, wiedzy, jaką tu przekazuję w życie.

Podam prosty przykład. Jeden z moich portali internetowych, założyłem 6 lat temu. 6 lat zajęło mi, aby wszedł na pewien poziom przychodów. Między tamtym portalem a tym blogiem powstało jeszcze kilka innych stron internetowych. Kolejne wersje i kolejne kroki prowadzą do coraz lepszych efektów. Jeszcze nie do perfekcji, ale do postępu.

Aż przyszła pora na tego bloga. Powstał nieco ponad rok temu. I w ten rok wskoczył na ten sam poziom odwiedzin i przychodów, co ten pierwszy portal w 6 lat. Przypadek, szczęście, perfekcjonizm, mądra praca? Nie! Raczej cierpliwość, konsekwencja i ciężka praca.

Przeczytaj także:

 

Zdjęcie: Pixabay

 

#mała firma  #praca  #motywacja  #porażka  #sukces  #perfekcjonizm  

Mam dla Ciebie coś jeszcze :)

Już teraz dołącz do nowego darmowego szkolenia i pobierz ebooka "Jak przestać uganiać się za Klientami i sprawić, by przychodzili do Ciebie sami".

 
Dostęp jest za darmo. Podaj tylko swój adres email:

Paweł Kępa

   

Copyright © Mała Wiejska Firma. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz akceptujesz Politykę Prywatności i politykę cookies.