Case study: kanał YouTube (i biznes) oparty na pasji

Case study: kanał YouTube (i biznes) oparty na pasji

Dodano 21 sierpnia 2018

W tym artykule po raz kolejny spróbuję rozprawić się z kilkoma mitami, którymi często jestem zasypywany. Że nie da się zarabiać na swojej pasji, że nie wiem o czym tworzyć materiały na social media, że nie mam na to czasu, że nie mam do tego warunków, sprzętu i pieniędzy.

Wszystko to oprę o konkretny przykład. Przykład człowieka, którego zmagania z różnymi platformami social media śledzę od kilku miesięcy. Pokażę, jak on to robi i wyciągnę wnioski, z których mam nadzieję, skorzystasz.

Co to za przykład? Piłkarski! Bo piłka nożna to także jedna z moich pasji. Myślisz, że na piłce nożnej (lub innej pasji) mogą zarabiać tylko zawodowcy? Najlepsi piłkarze, grający w najlepszych klubach? Bzdura! I mam nadzieję, że Twoje wątpliwości za chwilę zostaną rozwiane.

Zacznę jednak od samego początku...

Roman Kołtoń: Prawda Futbolu

Tak, to właśnie o Romanie Kołtoniu i jego youtubowym kanale „Prawda Futbolu” będzie tu mowa. Być może znasz ten kanał, albo postać prowadzącego.

Już widzę te gromy! Że Roman Kołtoń to osobowość telewizyjna, że jest znany, że wie, jak zachować się przed kamerą i że jemu jest łatwiej. Kolejna bzdura! Pewnie, że wie, jak się dobrze wypowiadać i jak dobrze wyglądać przed kamerą. Ale czytaj dalej i zobaczysz, że bardzo często nie stosuje się do tego, co znamy z telewizji a nawet postępuje wbrew temu.

Kołtoń, jak sam często mówi jest pasjonatem futbolu i tworzy swój kanał dla pasjonatów futbolu. A właściwie nie swój, bo jest twarzą tego kanału, ale współpracuje również z innymi osobami. Sam kanał przebił niedawno 40 tys. subskrybentów.

Facebook? Nietrafiony wybór!

Myślisz, że wszystko w przypadku kanału Romana Kołtonia od razu potoczyło się prawidłowo? Okazuje się, że nie i przytrafiły się też błędne decyzje. I to na samym początku. Czy to zdemotywowało Romana do dalszego prowadzenia kanału? Nie! Wręcz przeciwnie.

Pierwsze odcinki materiałów filmowych pojawiły się na Facebooku. Wybór platformy wydawał się oczywisty. Bo to Facebook ma najwięcej użytkowników, bo to on jest najbardziej popularny i to tam najłatwiej się rozwijać.

Facebook ma jednak bardzo poważny minus w przypadku publikowania treści. Jak dodasz na swojej tablicy coś nowego, to starsze posty spadają w dół. Czas życia pojedynczego wpisu jest krótki i często go później odnaleźć.

Zresztą, m.in. z tego powodu powtarzam zawsze, że warto publikować swoje treści pod własną domeną, a social mediów używać tylko do promocji tych materiałów i ściągania ludzi (potencjalnych Klientów) na własną stronę.

Tak więc filmy Romana dość szybko ginęły w czeluściach Facebooka i trudno było do nich ponownie wrócić. Postawiono więc na inną platformę, dedykowaną do publikowania video. Postawiono na YouTube.

Na YouTube każdy kanał ma swoje archiwum materiałów filmowych. Łatwo jest więc je przeglądać i odnajdywać konkretne odcinki. Filmy można też organizować w playlisty, np. tematyczne, co jeszcze bardziej pomaga oglądającym.

Nie masz czasu na marketing? Zrób live zamiast nagrywania i montażu!

Brak czasu na tworzenie własnych treści. To kolejna wymówka, z którą dość często się spotykam. I to niezależnie czy chodzi o tworzeni artykułów, video, czy jeszcze innych form.

Jaka jest odpowiedź Kołtonia? Pójście na żywioł! Owszem, Roman Kołtoń występuje w telewizji, zazwyczaj w programach nadawanych na żywo, więc na pewno jest mu łatwiej. Ale czy na pewno o to chodzi?

Niezależnie od tego, czy program nadawany jest na żywo, czy nagrywany, trzeba się do niego odpowiednio przygotować. Ale w tym artykule mowa jest o tworzeniu kanału komunikacji i biznesu opartego na pasji. A jeśli jest to Twoja pasja, to na pewno wiedzę na jej temat masz w małym palcu. Tylko nieliczne sytuacje będą wymagały Twojego wcześniejszego przygotowania.

Na kanale Kołtonia znalazłem jak dotąd tylko kilka materiałów wcześniej nagranych i zmontowanych. Szczerze mówiąc? Widać, że są one nagrywane, bo całe nagranie jest dużo bardziej spokojne. W przygotowanych wcześniej nagraniach jest nieco mniej tej pasji, jaka przekazywana jest w odcinkach na żywo :) Odcinki na żywo są dużo bardziej energetyczne!

Co daje nadawanie na żywo? Wykorzystanie każdej wolnej chwili. I nie ma wymówki, że brak mi czasu. I tak, Kołtoń przeprowadza transmisje np. podczas przerwy w jeździe na autostradzie, wieczory w hotelu, poranki podczas przerwy na kawę itd. Tak – te wolne chwile w jego przypadku są nieco dłuższe. Długość transmisji to nawet godzina. Ty może nie masz tak długich przerw, ale warto wykorzystać nawet pięciominutówki.

Popełniane błędy i dystans do siebie

Jak już wspominałem, Roman Kołtoń posiada doświadczenie telewizyjne. Występuje m. in. w roli eksperta piłkarskiego i komentatora. Wie więc, że w telewizji bardzo dużą uwagę przywiązuje się do jakości – dźwięku i obrazu.

Ale czy on się tym przejmuje? Nie do końca. Wszystkie odcinki, do dnia dzisiejszego nagrywane (a właściwie transmitowane) są telefonem. To kolejna odpowiedź na wymówkę o braku czasu. Dzięki użyciu smartfona, na transmisję można wykorzystać każdą wolną chwilę.

Z tego co pamiętam, to zdarzyły się nawet takie odcinki, z pionowym obrazem, a nie tradycyjnym poziomym.

W związku z tym, że do transmisji używany jest telefon to i dźwięk nie zawsze jest najlepszej jakości? Czy Roman Kołtoń przejmuje się prawami obowiązującymi w telewizji? Nie!

Owszem, w niektórych odcinkach został użyty zewnętrzny mały mikrofon, wpinany w gniazdo słuchawkowe telefonu. To niewielkich rozmiarów mikrofon firmy Shure, o oznaczeniu MV5-LTG. Jakość dźwięku, dzięki niemu była lepsza w sytuacjach, gdy transmisja odbywała się z zatłoczonego miejsca.

Druga sprawa to dobre oświetlenie. W telewizji nie przeszłaby transmisja z zaciemnionym obrazem. Czy Roman Kołtoń się tym przejmuje? Nie, bo najważniejsza jest dla niego jakość treści, które przekazuje.

Wystarczy spojrzeć na kadr jednego z ostatnich odcinków (poniżej). Twarz jest nieoświetlona i ciemna. Mamy za to światło z tyłu, które jeszcze bardziej przyciemnia twarz.

Do tego w tle widzisz kuchnię ze stosem domowych ogórków. Niektórzy baliby się puścić takie wideo w świat. Tymczasem widać tu tylko same pozytywy i naturalność człowieka, która tylko pomaga mu w rozwoju kanału. Dystans do siebie na pewno również bardzo mocno pomaga w tymże rozwoju.

A ogórki? Stały się pretekstem do pytań na czacie, jakie otrzymał Roman Kołtoń. Ludzie zaczęli pytać co to za ogórki. „To ogórki przygotowane przez moją kochaną teściową” - odpowiadał z kolejną porcją dystansu, otwierając przy tym słoik i zajadając się przetworami! Na żywo!

Walka z hejtem

Skoro na kanale jest publiczność (i to tak duża), a Kołtoń jest osobowością telewizyjną, do tego na poruszane na kanale tematy, każdy może mieć inne zdanie, to siłą rzeczy pojawia się tu hejt.

Ten hejt ma różne wymiary. Od hejtowania dla samego hejtowania i wulgarne odzywki, po bardziej merytoryczne, ale jednak negatywne komentarze.

Na kanale panuje bezwzględna selekcja. Osoby, których nie da się tolerować są wypraszane raz na zawsze. Otrzymują bana, który nie pozwala im na uczestniczenie w kolejnych dyskusjach.

Owszem, jak to mówią, hejt jest podatkiem vat od sukcesu. Jest też oznaką tego sukcesu. Oznacza to, że generujesz w swoich odbiorcach emocje. I nie zawsze są one pozytywne. Jeśli nie generujesz żadnych emocji, to znaczy, że Twój kanał, Twoje treści są nijakie. Zatem hejt, jaki by nie był, może być pozytywną oznaką Twojego rozwoju :)

Pasja i zarabianie

Gdzie w tym wszystkim jest zarabianie? Jak zarabiać na pasji? Już wyjaśniam :)

Żeby coś zarobić, to trzeba zacząć od tej pasji. A pasji na kanale „Prawda Futbolu” nie brakuje. To widać w reakcjach i zachowaniu prowadzącego. Gestykulacja, mimika, tonacja głosu – to wszystko powoduje poczucie całej otoczki, jaką znam z obserwowania meczów piłki nożnej.

Począwszy od emocji na trybunach, aż po te, które towarzyszą przed telewizorem, podczas oglądania meczów Ligi Mistrzów, czy naszej reprezentacji. Tam zawsze są emocje i czuć pasję wszystkich ludzi wokół. Nie inaczej jest na kanale Kołtonia.

Tą pasję i emocje widać nie tylko na statycznych transmisjach, kiedy prowadzący wypowiada się wprost do telefonu lub rozmawia z zaproszonym gościem. Roman Kołtoń idzie o kilka kroków dalej. Nie zapomnę jego transmisji po jednym z meczów Brazylii na mistrzostwach w Rosji, kiedy wtopił się w tłum brazylijskich kibiców, śpiewał i tańczył z nimi podczas transmisji.

Otrzymał wtedy ksywę „Kołtonho”, z końcówką jak nazwiska popularnych Brazylijczyków: Ronaldinho, Coutinho, czy Paulinho.

Tak duża pasja i zaangażowanie w to co robi autor kanału, powoduje że oglądający są w stanie poświęcić równie dużo i podążać dalej za prowadzącym. To powoduje wzrost możliwości monetyzacji tego kanału.

A monetyzacja może odbywać się tu na kilka sposobów.

Jedna z możliwości to współpraca z różnego rodzaju firmami i ich lokowanie w różnych odcinkach. Na kanale znajdziesz np. filmik, w którym Kołtoń odwiedza tereny krytych boisk, w których swoje zajęcia organizują szkółki piłkarskie. Całość pokazana była w ciekawej formie wywiadu, co powodowało pozytywny odbiór.

Kolejny, zapowiadany przez autora krok, to sklep internetowy, w którym będzie można zakupić gadżety kanału, takie jak np. koszulki.

Ale autor mógłby pójść krok dalej: założyć własną szkółkę piłkarską i promować ją na kanale, założyć własny sklep ze sprzętem sportowym, organizować kursy itd. Możliwości jest sporo, a najważniejsze jest to, co dzieje się teraz. Budowanie społeczności wokół tej samej pasji, która zdolna będzie pójść za Tobą również krok dalej. Jest to jednak bardzo mozolny i wymagający etap, na którym większość osób traci energię i zaangażowanie.

Czy budowanie biznesu opartego o własną pasję jest możliwe? Owszem i tutaj mamy tego doskonały dowód.

Wyzwanie 90 dni w wykonaniu Romana Kołtonia?

Nie byłbym sobą, gdybym w tym miejscu nie wspomniał o moim wyzwaniu 90 dni codziennego publikowania treści na blogu. Takie skojarzeni było jednym z pierwszych, od kiedy bardziej regularnie obserwuję kanał Kołtonia.

Transmisje odbywają się regularnie, praktycznie codziennie! Czasami nawet kilka razy na dzień. Oczywiście Roman Kołtoń nie nazwał tego wyzwaniem 90 dni, czy też wyzwaniem codziennego publikowania video. Po prostu robi to, bo widzi jak to jest ważne. Widzi też, że publiczność i fani kanału tego oczekują.

Podsumowanie

Przykładów podobnych do powyższego mam jeszcze sporo. Być może temat sportu i to, że Kołtoń ma doświadczenie w TV do Ciebie początkowo nie przemawiało. Mam jednak nadzieję, że dalsza treść artykułu przekonała Cię :)

Na koniec bardzo ważna rzecz. Kanał „Prawda Futbolu” możesz obserwować, klikając w ten link: Przejdź do kanału Prawda Futbolu.

A może Ty znasz jakiś kanał YouTube, fanpage na Facebooku albo inny profil social media, który według Ciebie dobrze sobie radzi i warto go przeanalizować? Napisz, np. poniżej w komentarzu, a przyjrzę się jemu. W komentarzach czekam także na Twoje pytania, sugestie, uwagi... Pisz śmiało!

Przeczytaj także:

 

Zdjęcie: Pixabay

 

Mam dla Ciebie coś jeszcze :)

Już teraz dołącz do nowego darmowego szkolenia i pobierz ebooka "Jak przestać uganiać się za Klientami i sprawić, by przychodzili do Ciebie sami".

 
Dostęp jest za darmo. Podaj tylko swój adres email:

Paweł Kępa

   

Copyright © Mała Wiejska Firma. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz akceptujesz Politykę Prywatności i politykę cookies.