Moja firma stoi w miejscu, co mam robić?!

Moja firma stoi w miejscu, co mam robić?!

Dodano 17 lipca 2017

Tuż po otwarciu firmy szło nieźle. Dość szybko pojawili się pierwsi Klienci. Przez kilka pierwszych miesięcy a może nawet i lat firma szła w górę. Może nie był to jakiś spektakularny wzrost, ale z miesiąca na miesiąc lub z kwartału na kwartał było widać różnicę. W liczbie Klientów, ale też w zarobkach.

Firma zatrudnia nawet kolejnych ludzi, o ile udaje się znaleźć odpowiednio ogarnięte osoby, które nadałyby się do pracy i nie miały zbyt wygórowanych wymagań od samego początku.

Po jakimś jednak czasie wszystko się stabilizuje. Firma przestaje rosnąć. Miesiące lepsze przeplatają się z miesiącami gorszymi. Może nawet miesiące lepsze rekompensują nadwyżką miesiące słabsze, ale to na pewno nie jest to, o co Ci chodzi. Wszystko idzie jak sinusoida i takie same zaczynają być nastroje pracowników oraz właściciela. Raz lepsze, raz gorsze. Niestety odbija się to na wszystkim.

Brzmi znajomo? Czytaj dokładnie do końca, bo między wierszami znajdziesz odpowiedź.

Nie zdobywam nowych Klientów, bo cały czas pracuję dla obecnych

Cały czas maż mnóstwo pracy. Twoja ekipa pracuje wytrwale przez cały dzień. Ty również wstajesz wcześniej i pracujesz do samego późna, żeby ze wszystkim się wyrobić. A mimo to budżet firmy nie do końca wygląda tak, jak tego oczekujesz. Podnosisz ceny, ale nadal jest to samo. Drożej już nie możesz sprzedawać.

Jednocześnie nie masz czasu na zdobywanie nowych Klientów, bo cały przeznaczasz na obsługę bieżących. Do tego dochodzą sprawy związane z obsługą firmy – wystawianiem faktur, organizowaniem towaru, organizowaniem pracy itd.

Nadal brzmi znajomo?

Następuje moment frustracji. Jest oczywiście kilka dróg do wyboru. Możesz przyjąć to, jako granicę swoich możliwości i tkwić w tym stanie aż do końca. Być może nie masz nawet większych aspiracji? Możesz też stwierdzić, że taka praca nie popłaca i zamknąć firmę. Możesz też postawić wszystko na jedną kartę, wytężyć umysł, poświęcić się jeszcze bardziej pracy nad swoją firmą i wybrnąć z tego cało.

Nie wiem, jak Ty, ale ja przed taką sytuacją stanąłem pod koniec ubiegłego roku. A objawy przejawiały się już dużo wcześniej. Teraz jestem na drodze, aby wyjść z tego bagna!

Ustal gdzie jesteś teraz

Nie było tak, że nie miałem pomysłów na rozwój firmy. Wręcz przeciwnie – było ich dużo, kto wie – może aż za dużo. Problem jednak był taki, że pomysły zaczęły być wdrażane a później dość szybko porzucane. Bywało też jeszcze gorzej – był pomysł, ale kompletnie zabrakło wykonania. Były też pomysły, które wdrażane były bardzo długo i nawet przynosiły efekty, ale zabrakło konsekwencji i ich reklamowania.

Firma więc pracowała na pełnych obrotach, a ja dodatkowo dorzucałem jakieś nowe pomysły, które w większości były nie do końca zaplanowane. Tracony był tylko czas i pieniądze. Oczywiście, że aby iść do przodu trzeba próbować różnych rzeczy i właśnie to oraz moje optymistyczne nastawienie do świata trzymało to wszystko przy życiu. Podobno Edison, zanim wynalazł żarówkę przeprowadził kilka tysięcy eksperymentów. Jak się domyślasz były one nieudane :)

Firma wykonywała prace dla Klientów. O zgrozo, były (i nadal są) to usługi marketingowe. Zapominając o robieniu tego samego dla siebie! Jak to mówią szewc w dziurawych butach chodzi... Był więc zapieprz od rana do nocy. Ale biegaliśmy jak te chomiki na karuzeli. Nie szliśmy do przodu, tylko kręciliśmy się cały czas w kółko.

Co było naszą zgubą? Pracowaliśmy w większości dla stałych Klientów, oraz dla tych, którzy przychodzili z ich polecenia. Świadczy to o tym, że wykonywaliśmy swoją robotę dobrze. W zasadzie tylko jeden raz zdarzył się przypadek, kiedy stały Klient powiedział, że nie czuł się dopieszczony i wymagał czegoś więcej. No ale cóż – zdarza się najlepszym. Kto nikt nie robi, ten nie popełnia błędów. Prawda jest jednak taka, że mieliśmy wtedy natłok pracy i nie było to dopilnowane, a sytuacja taka nie powinna mieć miejsca.

Klienci więc byli (i nadal są) tylko i wyłącznie z dwóch źródeł – stali oraz z polecenia (którzy też stałymi się stawali). Trudno zresztą na małym lokalnym rynku jest pozwolić sobie na utratę Klienta i rozpuszczenie w świat negatywnej opinii. Zapewne nie zawsze wychodzi, ale trzeba się starać z całych sił.

Gdzieś w tym ciągłym natłoku pracy, zapomniałem jednak o tym, że firma powinna się zmieniać nie tylko dla Klientów, ale i dla siebie. No po to przecież zakładałem tą firmę, żeby nie być jej zakładnikiem (jak w pracy na etacie), żeby nie być na każde zawołanie, żeby bez problemu zrobić sobie dzień wolnego i, żeby bez problemu wyjechać na urlop kiedy tylko chcę.

Zabrakło jednak zmian na poziomie organizacyjnym. Firma rosła do pewnego momentu i w tej chwili nie dało się już jej skalować tak, by zatrudniać po prostu jeszcze więcej ludzi do pracy. W tym czasie należało zatrudnić lub przesunąć osoby z codziennej pracy operacyjnej dla Klientów, do pracy organizacyjnej w firmie.

Natomiast jeśli pracujesz samodzielnie i w chwili obecnej nie jesteś w stanie zatrudnić nikogo do pomocy, to taka jest również Twoja droga – poświęć więcej czasu na pracę organizacyjną w firmie a zmniejsz czas pracy dla Klientów. Jeśli nie jesteś w stanie tego zrobić, to pracuj przez jedną lub dwie godziny dziennie dłużej. Jeśli nie masz takiej możliwości, to poświęć na to weekendy i święta. Albo to zrobisz, albo wracasz na etat!

Ustal, gdzie chcesz być

Zacznij jednak od tego, kiedy chcesz być w tym miejscu. Ustal jednak realny horyzont czasowy. Będzie to za miesiąc? A może za pół roku? Za rok, za dwa, czy za pięć? Sprecyzuj to teraz. Jeśli wolisz zauważać szybciej realizowane cele, to podziel je na kawałki i ustal sobie krótkie okresy na ich realizacje – na przykład 3-miesięczne.

Nasze życie prywatne czy też życie naszej firmy składa się z serii małych kroczków, małych decyzji podejmowanych każdego dnia. Często zresztą pod wpływem chwili, o czym zresztą pisałem powyżej. Zatem my i nasza firma żyjemy w sposób, w jaki sobie na to pozwolimy, w jaki zadecydujemy.

Jak zatem możesz to zmienić? Jak zadecydować, w jaki sposób to wszystko ma wyglądać, aby było tak, jak chcesz? Przede wszystkim zmienić swoje nastawienie!

A teraz weź kartkę papieru. Nie otwieraj żadnego nowego dokumentu w Wordzie czy innym edytorze tekstu. Weź czystą kartkę papieru i notuj ręcznie. Możesz rysować wykresy, zapisywać słowa, rysować tabelki czy cokolwiek jeszcze przyjdzie Ci do głowy. Notuj swoje myśli, tak jak jest Ci najwygodniej.

Zapisz teraz na kartce, w dokładnych szczegółach, jak wygląda Twój perfekcyjny dzień. Te szczegóły są bardzo istotne, dlatego wysil się i wypisz wszystkie. Napisz, o której godzinie się budzisz i w jaki sposób się budzisz (gdy zadzwoni budzik, czy może kiedy naturalnie się obudzisz, albo budzi Cię poranny podmuch wiatru znad oceanu – ale napisz tez jakiego oceanu). Zapisz, w jakim łóżku się budzisz, w jakim jesteś miejscu, jaka jest pogoda, kogo masz obok siebie. Napisz też, jaki masz widok za oknem itd. itd. Wszystko, co tylko przyjdzie Ci do głowy – najdrobniejszych szczegółach.

Następnie opisz wszystko, znów jak najbardziej szczegółowo, to co robisz przez cały dzień. Czy po przebudzeniu jesz śniadanie? Z czego składa się to śniadanie i z kim je spożywasz? Gdzie siedzisz a może leżysz? W swoim wymarzonym domu, a może nad brzegiem oceanu, który zbudził Cię dziś rano. Pijesz kawę? Jaka to jest kawa? Co robisz dalej? Myjesz zęby? Ćwiczysz? Biegasz?

Jak wygląda Twój dom? Gdzie się znajduje? W jakim kraju? W jakim regionie? Jak wygląda kuchnia, w której jesz śniadanie. Jakie są meble? Co robisz dalej? Odwozisz dzieci do szkoły, czy też zostają z Tobą w domu?

Oczywiście opisz też, jak wygląda Twoja praca przez cały dzień. Wysyłasz maile? Do kogo i w jaki sposób to robisz? Samodzielnie, czy może robi to ktoś za Ciebie? Może wszystko dzieje się automatycznie? Jeśli tak, to skąd automat czerpie wszelkie dane? Pozyskujesz nowych Klientów? Jak to się odbywa? Co im oferujesz, jaką pracę dla nich wykonujesz? Jacy są Twoi Klienci? Jak się zachowują? Ile płacą? Marudzą czy są zadowoleni?

I dokładnie w taki sam sposób opisz resztę dnia. Co robisz po pracy? Z kim jesteś i gdzie? Co jesz na obiad a co na kolację, kiedy i gdzie idziesz spać? Co robisz dla rozrywki? Widzisz się z rodziną? Napisz też ile zarabiasz, jakim samochodem jeździsz. A może korzystasz z prywatnego helikoptera? Opisz cały swój dzień w najdrobniejszych szczegółach. Niech Ci to zajmie nawet kilka stron. Zapisz to wszystko i wyrzuć z siebie.

Nie musisz opisywać swojego idealnego dnia za rok, albo za pięć lat. Opisz ten, który wydarzy się już za tydzień lub za miesiąc i spraw, żeby tak było. Następnie powtarzaj to ćwiczenie, po osiągnięciu Twojego celu. Poświęć na to 10 minut, 15 minut, pół godziny a nawet godzinę, jeśli tego potrzebujesz. Czymże jest ta godzina, w porównaniu do czasu, jaki zyskasz?

Doszedłem do ściany i chcę przebić ten mur. Ale jak to zrobić?

No dobra, masz już zdiagnozowany problem i masz plan swojego idealnego dnia, jaki chcesz osiągnąć. Ale jak to zrobić? Teraz czas na ustalenie poszczególnych kroków, małych decyzji, które doprowadzą Cię do wymarzonego celu.

Spójrz na kartkę. Czy masz tam zapisane miejsce, w którym chcesz mieszkać? Czy jest to inne miejsce, niż to w którym znajdujesz się teraz. Może chcesz stale podróżować. Jak to się ma do chwili teraźniejszej? Czy musisz codziennie stawiać się osobiście w swojej firmie aby ona funkcjonowała? Jeśli tak, to co musisz zrobić, aby nie musieć wizytować swojej firmy na co dzień i móc doglądać wszystkiego za pomocą internetu lub telefonu?

Być może musisz zmienić całkowicie swoją ofertę i sposób podejścia do obsługi Klientów. Być może to co robisz teraz wymaga zbyt dużej uwagi Twojej i zbyt dużego poświęcenia w stosunku do Klientów. Jak możesz to zmienić, aby znaleźć się na dobrej drodze do swojego wymarzonego dnia.

Co jeszcze znalazło się w opisie Twojego wymarzonego dnia i różni się od dnia obecnego? Co jest wymagane do tego aby to zmienić? Rozpisz poszczególne kroki i decyzje, które doprowadzą Cię do tego miejsca. Dokładnie tak samo postępuj w stosunku do każdej myśli zapisanej w opisie Twojego perfekcyjnego dnia.

Nie mów tylko, że całą sprawę załatwią pieniądze. Oczywiście one pomogą. Ale jest też tysiące innych sposobów na dotarcie do celu. Być może okaże się, że pieniądze w ogóle nie są do tego wszystkiego aż tak bardzo potrzebne. Zresztą jeśli będą to pieniądze, to również krok po kroku, decyzja po decyzji rozpisz plan, w którym opiszesz jak do tych pieniędzy dojść. Pamiętaj jednak, że jeśli całą pozostałą pracę wykonasz dobrze, to pieniądze również się pojawią – będą skutkiem ubocznym wszystkich Twoich działań.

Podsumowanie

Nie chcę Cię zanudzać jakimś dodatkowym podsumowaniem. Wpis i tak jest już dość długi. Zamiast tego mam do Ciebie prośbę – wykonaj dokładnie ćwiczenie, które opisałem powyżej. Proszę Cię, podziel się również swoimi przemyśleniami w komentarzach poniżej. Natomiast jeśli uważasz, że ten wpis przyda się także Twoim znajomym, to udostępnij go im proszę. Podeślij linka lub udostępnij go na Facebooku.

Powodzenia!

A jeśli podobał Ci się ten artykuł i chcesz wiedzieć, co będzie działo się dalej, to koniecznie zapisz się na mój newsletter podając swojego maila poniżej w czerwonym okienku :) Gratis otrzymasz mojego ebooka!

Przeczytaj także:

 

Zdjęcie: Pixabay

 

#mała firma  #rozwój  #strategia  

Mam dla Ciebie coś jeszcze :)

Już teraz dołącz do nowego darmowego szkolenia i pobierz ebooka "Jak przestać uganiać się za Klientami i sprawić, by przychodzili do Ciebie sami".

 
Dostęp jest za darmo. Podaj tylko swój adres email:

Paweł Kępa

 

Copyright © Mała Wiejska Firma. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.