Black Friday case study – ciekawe kampanie z 2018

Black Friday case study – ciekawe kampanie z 2018

Dodano 26 listopada 2018

Black Friday już za nami. Działo się i to sporo przy okazji tego dnia. W tym artykule mam zamiar nieco to wszystko podsumować i stworzyć swego rodzaju case study.

Przez ostatnie kilka dni (a z największą intensywnością w piątek) obserwowałem to, co działo się w polskim internecie. A działo się sporo. Jedne kampanie były dość zwyczajne, inne ciekawe i bardzo dobrze przemyślane.

Poniżej opisuję to, co udało mi się dostrzec. Być może nie udało mi się dostrzec wszystkiego, co w danej kampanii było przygotowane. Ale świadczyć to może tylko o tym, że dana firma słabo to komunikowała.

Zaczynam od tych najprostszych akcji, a na sam koniec, na deser zostawiłem sobie tą, która podczas Black Friday zrobiła na mnie największe wrażenie.

Dlaczego Black Friday działa?

Przez cały Black Friday ale także przez kilka tygodni wcześniej zastanawiałem się m.in. nad tym, dlaczego Black Friday działa. To znaczy, dlaczego budzi tak duże zainteresowanie. Niemal takie, jak poświąteczne wyprzedaże.

Oczywiście, że jest to kwestia sporych przecen. Oczywiście o ile są to przeceny prawdziwe, a nie zawyżone ceny regularne a ceny promocyjne to wcześniejsza cena regularna.

Ale magią dla wielu Klientów jest sama nazwa „Black Friday”. Ludzie klikają w banery, zwracają uwagę na reklamy przez to, że wszędzie przewija się słowo Black Friday (albo Black Weeks lub jeszcze inne). Skoro wszyscy reklamodawcy tego używają to coś musi być na rzeczy. I Klienci sprawdzają. Chociażby z samej ciekawości. Ja miałem dokładnie tak samo, kiedy kilka lat temu zobaczyłem, że wszędzie przewija się ta nazwa.

Black Friday działa też z przynajmniej jeszcze jednego powodu. To nakręca się jak kula śnieżna. Z roku na rok coraz więcej firm organizuje mniejsze lub większe kampanie z okazji tego dnia.

Uwaga! Nie działa!

Ale z powodu całego tego zainteresowania trzeba się bardzo mocno przygotować i mieć przy tym nerwy ze stali.

3 dni przed Black Friday padł Facebook. Awaria występowała w wielu miejscach na świecie, w tym także w Polsce. Przez kilka godzin nic nie działało. A jeśli już udało się otworzyć FB to działo się to bardzo wolno. Wszystkim pokazywał się taki komunikat:

I teraz postaw się w skórze człowieka, który całe istnienie swojej firmy opiera o FB, albo takiego, który całą swoją kampanię z okazji Black Friday (czy też jakąkolwiek inną) opiera o FB a on przestaje działać. Można się nieźle załamać. Dlatego tak ważne jest budowanie innych kanałów docierania do Klientów.

Co więcej, dzień przed wspomnianą wyżej awarią, przez kilka godzin nie działał też Messenger. A przecież boty są teraz tak bardzo popularne. Co się mogło dziać w umysłach osób, które opierają swoje działania marketingowe o Messengera...

Problem złapało też Allegro, które również bardzo mocno uczestniczyło w Black Friday. W czwartek, czyli dzień przed BF, występowały problemy z dokonywaniem zakupów.

Ale największy problem, jaki napotkałem, zdarzył się w sklepie x-kom. Tam, w piątek, od samego rana, sklep po prostu nie działał. Wszyscy, którzy próbowali wejść, wyświetlał się taki komunikat:

Z dyskusji, jaka wywiązała się na FB, można było wywnioskować, że to nie pierwszy raz a Klienci nieco się wkurzyli.

Podobne problemy miał gigant branży elektronicznej, czyli Media Expert. Ich sklep również przez pewien czas miał problemy z wydolnością podczas tego dnia.

I to jest chyba najgorsza rzecz, jaka może się zdarzyć podczas kampanii w internecie. Awaria własnej platformy, własnego sklepu lub strony www. No bo jeśli padnie jedno z wielu źródeł ściągania Klientów do tego sklepu to jeszcze jakoś sobie poradzisz. Ale jeśli Klienci będą wchodzić a sklep nie działa to możesz znaleźć się w olbrzymich tarapatach.

Oczywiście, wszystkiego nie jesteś w stanie przewidzieć, ale zawsze warto przygotować się na najgorszy możliwy scenariusz.

Ale powyższe przykłady oznaczają jedno: wpadki zdarzają się nawet największym. Także nie przejmuj się tym, że tylko Tobie się zdarzają albo, że coś nie działa u Ciebie tak jak powinno.

Black Friday case study: lokalne firmy

Większość firm z okazji Black Friday przygotowała przede wszystkim obniżkę cen. Najbardziej jednak ucieszyło mnie to, że tak dużo z nich to firmy działające lokalne. Minusem jest niestety to, że była to zazwyczaj po prostu informacja o tym, że jest przecena. Tak było np. w przypadku sklepu obuwniczego (screen poniżej).

Taka informacja też jest ważna. Ale w przypadku, kiedy promocję Black Friday organizuje tak wiele firm to niestety okazuje się zbyt mało.

Krok dalej poszło lokalne bistro, które postawiło pewne warunki swojej promocji.

I tu widać już nieco więcej pomysłu. Bistro to bowiem kojarzyło się dotąd głównie z dostawą na telefon. Właścicielom zależy jednak także na tym, by Klienci tam przychodzili i jedli na miejscu. Najgorszy jest zazwyczaj ten pierwszy raz. Jeśli jednak za pierwszą wizytą Klientom się spodoba (i będzie smakować), przyjdą z dużo większym prawdopodobieństwem także w przyszłości.

Jeśli chodzi o firmy lokalne to najbardziej moją uwagę przykuła oferta masażystki. Poza obrazkiem z dużym napisem „Black Friday”, pojawił się też ciekawy, prosty, klarowny i przede wszystkim zachęcający do działania tekst.

Black Friday case study: sieciowe przeciętniactwo

Promocje na Black Friday to też cała masa przeciętniactwa. Czyli kampanie polegające tylko na tym, że są niższe ceny. No i fajnie. Klient jest zadowolony, bo ma w czym wybierać. Ale czy firma, która to organizuje też jest zadowolona? Ta, która działa na dużą skalę pewnie tak. Ale mniejsza firma zazwyczaj się nie przebija.

Jako pierwsze wymienię tu wspomniane już wcześniej Allegro. Od portalu takiego jak ten można się przecież spodziewać czegoś więcej. A tutaj, jak zwykle pojawiła się tzw. strefa okazji, gdzie pokazane zostały promowane produkty.

Na uwagę w przypadku Allegro zasługują dwie rzeczy. Po pierwsze codziennie inne produkty (ich kampania trwała przez kilka dni). Dzięki temu Klienci wracali chociażby po to, by zobaczyć co dzisiaj jest w promocji. A stąd już dużo krótsza droga do zakupów.

Druga rzecz to licznik, który odliczał czas do końca promocji. Taki licznik również ma na celu pobudzenie działań Klientów. Kiedy widzą upływający czas, szybciej podejmują działania.

Podobnych liczników w sieci było dużo więcej. Jak chociażby ten w sklepie Ombre.

Niestety, przeciętniactwa i suchych informacji o tym, że jest przecena było dużo więcej. Na takim komunikacie swoją promocję oparł m.in. znany sklep e-obuwie.

Podobnie zresztą było w przypadku sklepu Raspberry Heels.

 

Black Friday case study: pracuj przez cały rok

Co ciekawe również Ewa Chodakowska postawiła na prosty przekaz i posty, w których mówi tylko o tym, że tego dnia jest promocja.

Natomiast akurat w jej przypadku było to bardzo dobre posunięcie. Chodakowska bowiem każdego dnia w ciągu całego roku dostarcza na swoim fanpejdżu masę darmowych treści, ćwiczeń i historii swoich „fajterek”. Ona pracuje na to cały rok.

Gdyby w swoim poście dotyczącym promocji dopisała jeszcze jakąś historię, czy też swoje przemyślenia to ten post zlałby się ze wszystkimi pozostałymi. Co za tym idzie na pewno jego efekty byłyby wtedy słabsze.

Black Friday case study: branża elektro, czyli wieczna promocja

Promocji z okazji Black Friday nie mogło też zabraknąć w branży elektronicznej. Aczkolwiek, tak jak napisałem w tytule powyżej, tam promocje trwają przez cały czas. Nic dziwnego. To jedna z tych branż, w których wojna cenowa (a może bardziej zmowa cenowa) trwa.

Sieci elektromarketów poszły tak daleko, że nawet identycznie nazywają i prowadzą swoje kampanie.

Euro RTV AGD stworzyło akcję Black Weeks:

I tak samo swoją akcję nazwało Media Expert:

Obydwie firmy podzieliły czas przed Black Friday na promocje i na każdy z trzech tygodni przygotowały inne produkty w obniżonych cenach.

W branży elektro nie znalazłem jednak ani jednego wyróżnika, który mógłby zadziałać na korzyść którejś z liczących się tam firm. Główny komunikat polega tam na tym, że cena jest niższa. Owszem, Klienci znów się cieszą, duże firmy pewnie też, ale mali sprzedawcy?

Pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu, w mojej okolicy było przynajmniej kilka sklepów, w których można było kupić sprzęt elektroniczny i AGD, i nie należały one do żadnych sieci.

Teraz nawet to się zmieniło. I to pokazuje tylko jak wyniszczająca jest ta branża. Sieć Neonet stworzyła program franczyzowy, do którego dołączają ostatnie małe lokalne sklepy z tej branży i teraz widnieją pod nazwą Neopunkt.

Oczywiście w dalszym ciągu te lokalne sklepy są autonomiczne, ale ich komunikacja jest bardzo zbliżona do tych dużych marketów.

Tutaj jednak poza informacją o niskich cenach udało mi się znaleźć pewnego rodzaju wyróżnik, którym jest informacja o ratach 0%.

Black Friday case study: książki na specjalnych warunkach

Czas na dużo ciekawsze promocje. Pierwsza z nich została zorganizowana przez sklep OSM Power, czyli internetową księgarnię dla przedsiębiorców.

Tam zorganizowano promocję z cenami nawet o połowę niższymi niż zwykle. A takie ceny w przypadku książek to spora okazja i rzadko się coś takiego zdarza.

Ale, żeby z promocji skorzystać, trzeba spełnić pewne warunki. Po pierwsze należało zamówić minimum 5 książek. To powodowało, że automatycznie rosła liczba pieniędzy, jaką Klienci zostawiali w sklepie. Nikt nie kupował już 1-2 książek, tylko 5!

Po drugie, oferta była ważna tylko dla 100 pierwszych osób, które podczas składania zamówienia wpiszą odpowiedni kod rabatowy. A to z kolei powodowało, że Klienci decydowali się szybciej i nie odkładali zakupów do końca promocji.

Black Friday case study: branża szkoleniowa i wykorzystanie Messengera

Chciałbym Ci teraz pokazać kampanię Ani Słowińskiej, która była gościem w 3 odcinku mojego podcastu (TUTAJ posłuchasz).

Ania zrobiła kilka ciekawych rzeczy. Po pierwsze postawiła sprawę jasno, że w ciągu roku nie organizuje innych promocji a to jest ta jedyna. Klienci od razu wiedzą, czego mają się spodziewać.

Po drugie, podobnie jak w OSM Power, postawiła warunki. Przede wszystkim rabaty przydzielane są na pakiety, np. dwupak książek albo książka z kartami motywacyjnymi lub książka z kubkiem i koszulką.

Po trzecie postawiła na Messengera, którego wykorzystuje zresztą na co dzień. Był to prosty komunikat z informacją o promocji oraz przyciskiem do szczegółowych informacji. Natomiast komunikat nie był wysłany z przypadku. Ania bardzo często wykorzystuje Messenger do komunikacji z Klientami.

Nie było to więc dla nich zaskoczeniem. Wszyscy wcześniej wiedzieli, że Ania wysyła wiadomości w ten sposób. I to również z przydatnymi informacjami a nie tylko, że chce coś sprzedać.

Black Friday case study: firmy SAAS, czyli narzędzia online

Mnie Black Friday kojarzy się przede wszystkim z dużymi obniżkami cen na narzędzia online przydatne w marketingu. Można w tym dniu upolować naprawdę świetne okazje. Czasami wykupić nawet wieczystą licencję za śmiesznie niską cenę.

Pokażę tu jednak, co zrobiły dwa polskie narzędzia. Po pierwsze aplikacja beTimes, czyli licznik, dzięki któremu możesz pokazać swoim Klientom np. czas do końca promocji.

beTimes w promocji można było mieć za połowę ceny. Dodatkowo okres testowy narzędzia (możesz wypróbować, zanim zapłacisz) został wydłużony do 30 dni. Standardowo jest to 14 dni.

Drugie narzędzie to Brand24. Tutaj można było upolować rabat 50% przy zakupie na pół roku z góry. Z tego, co komunikował Michał Sadowski, był to jeden z najlepszych (o ile nie najlepszy) dzień w historii firmy pod względem liczby pozyskanych Klientów.

Poza standardowymi informacjami o tym, że trwa promocja, obydwie firmy postawiły też na video i transmisje live w ciągu dnia.

Natomiast Brand24 na kilka dni przed Black Friday wypuścił bardzo ciekawy artykuł na temat tego, w jaki sposób dzięki ich narzędziu łowić promocje tego dnia. Dzięki odpowiedniej konfiguracji każdy mógł otrzymywać powiadomienia o interesujących promocjach tego dnia.

Artykuł przeczytasz tu: Jak znaleźć super okazję na Black Friday jako pierwszy?

Black Friday case study: zwycięzca 2018

A moim osobistym zwycięzcą Black Friday 2018 w Polsce zostało FastTony, czyli kolejna aplikacja typu SAAS.

Dlaczego akurat oni? O szczegółach opowiem za chwilę, bo jest o czym opowiadać. Natomiast w skrócie wygląda to tak, że ich kampania był według mnie najbardziej przemyślana (z tych, na które trafiłem). I to mimo tego, że wcale tak to nie wyglądało.

No to po kolei...

1. Zapowiedzi

Zaczęło się od zapowiedzi Daniela Kędzierskiego (czyli szefa FastTony) kilka dni przed Black Friday. I już tutaj widać zdolności komunikacyjne Daniela. Zresztą miałem okazję rozmawiać z nim kilka razy i potrafi porwać w swoich wypowiedziach :)

Konkretnie zaczęło się od posta Daniela z pytaniem, jak powinna wyglądać promocja FastTony podczas Black Friday. Niby zwykłe pytanie, badanie rynku, które każdy z nas może zadać na własnym fanpejdżu.

Tylko zazwyczaj jest jeden problem. Na fanpejdżach Klienci niezbyt chętnie wypowiadają się a osiągnięcie dużej liczby komentarzy to niemałe wyzwanie.

U Daniela odpowiedzi posypały się niemal natychmiast. Poniżej screen zrobiony po chwili od publikacji pytania, z pierwszymi odpowiedziami. A było ich później znacznie więcej.

Jak widzisz część odpowiedzi była żartobliwych, ale taki jest Daniel i takich ludzi do siebie przyciąga.

2. Transmisja ze składania klocków LEGO

Również kilka dni przed Black Friday, Daniel zakomunikował na FB, że zamówił duży zestaw klocków LEGO (prawie 7500 klocków), który będą składać podczas transmisji na żywo, właśnie podczas czarnego piątku.

Całość była zaplanowana na 10 godzin. I teraz możesz sobie pomyśleć: jaka firma może pozwolić sobie na transmitowanie takiej bzdury, jaką jest składanie klocków lego przez cały dzień. No przecież kto to będzie oglądał przez cały dzień. A w ogóle to nie masz czasu na zajmowanie się takimi bzdurami.

Błąd!

Tutaj też wszystko było dokładnie przemyślane. Całe układanie trwało aż 13 godzin. Średnio w transmisji uczestniczyło 40-50 osób. Natomiast nie było to tylko 40 osób, bo przecież w ciągu dnia przybywały i ubywały różne osoby, więc zasięg było dużo większy. Każdy, kto choć na chwilę zwrócił uwagę na transmisję, zapamięta ją na długo.

Poza tym pod transmisją pojawiały się również komentarze i udostępnienia a wieść niosła się dalej.

Przemyślane było też to, że składane były klocki LEGO oraz model, jaki został złożony. A był to Sokół Millenium z Gwiezdnych Wojen.

Składanie to też część integracji całego zespołu firmy. W całej akcji uczestniczyli powiem także członkowie tej ekipy.

3. Dlaczego Sokół Millenium?

To, dlaczego składany był Sokół Millenium, wydało się w kolejnej części dnia. Cała kampania firmy na Black Friday oparta była o motyw Gwiezdnych Wojen. Czyli nie było to tylko kampania z informacją o niższych cenach ale miała też swój temat przewodni.

W ciągu dnia na fanpejdżu (oraz w formie reklam) pojawiły się kolejne posty dotyczące promocji. Wszystkie oparte o temat Star Wars.

Po pierwsze były to krótkie filmiki, w których Daniel Kędzierski wcielił się w rolę Imperatora, zachęcając tym samym do zakupu produktu.

Ale były to też genialne posty tekstowo-graficzne. Jak na przykład dwa poniższe, gdzie tekst został napisany w stylu, w którym mówił Joda oraz dopasowany do obrazka.

I kolejny z droidem, na którym jest mowa o wykorzystywaniu botów.

4. Dlaczego klocki LEGO?

Ale dlaczego oni składali klocki LEGO w transmisji, która trwała 13 godzin? Już odpowiadam :)

Otóż FastTony wypuścił niedawno swój nowy produkt – sklep internetowy na Messengerze. Cały taki sklep możesz skonfigurować sobie w ciągu minuty. Aplikacja zaciąga dane wyeksportowane z Twojego sklepu i automatycznie tworzy z tego odpowiedniego bota na FB. To może być kolejne źródło pozyskiwania Klientów i sprzedaży.

A co to ma wspólnego z LEGO? A to, że LEGO również ma niemal identyczny sklep na Messengerze. Tylko, że LEGO samo zbudowało ten sklep, wydając na to mnóstwo pieniędzy. A rozwiązanie FastTony możesz mieć za kilkadziesiąt złotych i bez mnóstwa pracy, bo wszystko dzieje się automatycznie.

Ale LEGO to też ogromna pasja osób stojących za FastTony, więc składanie było dla nich przyjemnością.

5. Dotarcie do właściwych osób

I ostatnia lekcja z całego tego składania (którą ja wyciągnąłem). Chodzi o precyzyjne docieranie do zainteresowanych produktem osób. O tym powtarza zawsze Gary Vaynerchuk.

Powiedzmy, że prowadzisz warsztat samochodowy i chcesz bardzo mocno trafić ze swoją reklamą. Tworzysz więc reklamę do osób, które słuchają np. hip-hopu. Jak wygląda taka reklama? Jest to teledysk, w którym rapujesz i pokazujesz jak naprawiasz samochody. No jasne jest, że taka reklama, dobrze zrobiona trafi do serc fanów tej muzyki.

Podobnie jest w przypadku akcji FastTony. Ich narzędzie mogą wykorzystywać marketerzy i właściciele firm o różnych zainteresowaniach. Między innymi tacy, którzy interesują się Gwiezdnymi Wojnami a w dzieciństwie lubili składać LEGO.

Powiem więcej: dzięki połączeniu tych rzeczy tworzą bardzo sprecyzowaną grupę, która dużo chętniej zakupi produkt. FastTony to aplikacja, a więc technologia, w której można złożyć swój sklep z gotowych elementów (klocków). Klocki to też technologia. A Gwiezdne Wojny to motyw, który przemawia do niemal wszystkich „komputerowców”.

6. Dedykowana strona

Podsumowaniem całej kampanii jest dedykowana strona internetowa, na której lądowali Klienci, którzy kliknęli w reklamę i chcieli dokonać zakupu. Ta strona również została wykonana w klimacie całej akcji.

Black Friday case study: remarketing

W czasie Black Friday nie mogło również zabraknąć remarketingu. „Byłeś na naszej stronie, widziałeś cennik, więc dlaczego nie kupiłeś? Wracaj!”. Tak w skrócie można podsumować te akcje. Dla wielu firm remarketing to być albo nie być. To właśnie za jego pomocą można przestać wychodzić na zero i zanotować zysk dla siebie.

Na czym polegały reklamy remarketingowe, na które trafiłem podczas Black Friday. Na tym, że jakiś czas wcześniej byłem w danym sklepie i teraz otrzymałem reklamę z komunikatem o promocji albo na tym, że w trakcie Black Friday zostałem namierzony przez pixel danej firmy i teraz jestem na jej celowniku jako potencjalnie zainteresowany.

Black Friday na Małej Wiejskiej Firmie

Na pełne podsumowanie Black Friday u mnie przyjdzie jeszcze czas. W chwili, kiedy piszę ten artykuł, akcja jeszcze trwa (do poniedziałku, 26.11.2018 23:59). Natomiast już teraz chciałbym się podzielić jednym wykresem z Google Analytics. Widzisz go poniżej.

To wykres tego, skąd pochodzili Klienci, którzy coś kupili w ciągu Akcji Black Friday (łącznie 4 dni).

Najwięcej osób na bloga trafiło z Google (Organic Search) ale jednocześnie najmniej było tu Klientów. Te osoby w większości dopiero trafiły na bloga, jeszcze mnie dobrze nie znają, więc jeszcze nie są gotowi na zakup.

Dalej jest kanał Social Media. Tutaj liczba zakupów również nie powala. Czyżby reklamy na FB nie działały? Powodów może być kilka. Po pierwsze sprzedaż przez FB najbardziej widoczna jest u mnie zawsze ostatniego dnia promocji (remarketing do osób, które widziały już promocję w poprzednich dniach ale jeszcze nie kupiły). Po drugie, podczas Black Friday pojawiło się również wiele innych firm, które zabiegały o uwagę Klientów. Dlatego warto mieć więcej źródeł (o czym pisałem na początku).

Trzeci kanał to Direct (wejścia bezpośrednie), czyli ktoś od razu wpisał w przeglądarkę adres bloga. To grupa najwierniejszych czytelników, więc nie dziwi mnie, że to jeden z dłuższych pasków na wykresie.

Czwarte źródło wejść to inne i w tej grupie mamy głównie wejścia osób, które czytają newsletter. I tutaj widzisz czarno na białym, jak ważne jest posiadanie listy mailingowej. W momencie, kiedy wszystkie inne źródła padną, zawsze masz jeszcze spis adresów email do potencjalnych Klientów, którzy są najbardziej zaangażowaną społecznością (o ile Twoje maile nie są spamem, tylko wartościowymi informacjami) Więcej na ten temat napisałem w artykule pt. „Jak sprawiłem, że 74 procent Czytelników otwiera moje newslettery”.

Piąte źródło to Referral, czyli ktoś umieścił link do mojego bloga na swojej stronie i polecił tym samym mnie, swoim czytelnikom lub swoim Klientom. Z tego źródła wejść było najmniej, ale pasek wcale nie jest najkrótszy. I to tylko dowodzi mocy, jaką mają influencerzy i blogerzy, kiedy polecają Twoją firmę swoim odbiorcom.

Podsumowanie

Rozpisałem się bardzo w tym tekście. Mam nadzieję, że całego masz za sobą i że warto było przeczytać. Omówiłem tu tylko przypadki z polski i myślę, że możemy być z Polaków dumni, że jest się na kim wzorować.

A co z przykładami ze świata? Na pewno znajdziesz mnóstwo podobnych opracowań na zagranicznych blogach, więc nie będę tu o nich pisał. Poza tym nie wyłapałem nic, co warte byłoby jakiejś szczególnej uwagi.

Jest jeszcze jedna rzecz. Nie napisałem nic o tym, jak firmy wykorzystały newsletter w swojej akcji na Black Friday. Dlaczego? Ponieważ, jakiś czas temu wypisałem się z wszystkich bezwartościowych newsletterów. Mam jednak pewne tajne konto email, na które takie newslettery docierają. Zalogowałem się tam dziś z ciekawości. Nie żałuję! Nie żałuję, że wpisałem się z tych newsletterów. Spam totalny w 99% przypadków...

A jak u Ciebie minął Black Friday? A może dopiero planujesz zrobić podobną akcję przy kolejnej okazji? Napisz w komentarzu, jeśli masz problem lub pytanie!

Przeczytaj także:

 

Zdjęcie: Pixabay

 

Mam dla Ciebie coś jeszcze :)

Już teraz dołącz do nowego darmowego szkolenia i pobierz ebooka "Jak przestać uganiać się za Klientami i sprawić, by przychodzili do Ciebie sami".

 
Dostęp jest za darmo. Podaj tylko swój adres email:

Paweł Kępa

   

Copyright © Mała Wiejska Firma. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz akceptujesz Politykę Prywatności i politykę cookies.